– Wedding planner to twój najlepszy przyjaciel i sprzymierzeniec przez tych kilka koszmarnych miesięcy, które następują po zaręczynach i kończą się poprawinami – napisano na stronie stowarzyszenia ślubnych konsultantów.
Jeśli wierzyć niektórym moim rozmówcom, gdyby nie wedding plannerzy, pewne śluby biznesmenów, bankierów czy polityków w ogóle nie doszłyby do skutku. Zapracowane ViP-y nie znalazłyby czasu, by zorganizować uroczystość.
– Kryzys nie powinien dotknąć naszej branży. A nawet może jej sprzyjać. Ludzie muszą się przecież jeszcze bardziej skupić na pracy zawodowej. Co najwyżej panna młoda dojdzie do wniosku, że nie musi mieć sukienki za 10 tysięcy, w tej za 3 też będzie wyglądać ładnie – mówi jedna z konsultantek.
Cały artykuł na stronach Rzeczpospolitej.
Polecamy!